<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4241324297248814661</id><updated>2011-08-08T15:27:32.938-07:00</updated><title type='text'>Kubek dobra rada</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Crafty Santiago</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06391851343487700689</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/SskT1rISgvI/AAAAAAAAAIE/Cj4Pq1Yq_5A/S220/av_sketch.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>6</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4241324297248814661.post-4420842419805968127</id><published>2008-09-10T10:30:00.001-07:00</published><updated>2008-09-10T10:31:57.287-07:00</updated><title type='text'>Czy na laptopie można projektować grafikę?</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Poniższy artykuł, mam nadzieję, w jakimś stopniu odpowie Wam na to pytanie. „Czy warto kupować laptopa do grafiki”?. To zależy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Co do laptopów krążą różne opinie. Jedni twierdzą, że pracuje się na nich świetnie, inni nie potrafią  sobie wyobrazić pracy z grafiką na sprzęcie który mieści się w całości do plecaka. Co przemawia na korzyść i na niekorzyść laptopa?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:Calibri,sans-serif;" &gt;Korzyści&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Przede wszystkim mobilność. Laptop świetnie funkcjonuje jako uzupełnienie naszego desktopa, którego raczej do klienta nie zabierzemy. Można na takim laptoku robić prezentacje projektów, pracować „na kolanie” siedząc ze znajomymi w knajpie albo zabierać go w podróż i pracować na dobrze nam znanym sprzęcie popijając pinacoladę w Acapulco. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Można go spokojnie używać także jako podstawowy komputer domowy. Zajmuje mniej miejsca niż zwykły desktop, można do niego połączyć zewnętrzny monitor, albo zamontować w domu nadajnik wifi i pracować w swoim ulubionym fotelu przed telewizorem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:Calibri,sans-serif;" &gt;Wady&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Właściwie tylko jedna. No... może dwie. Po pierwsze cena. Jednak zakup laptopa zawsze wychodzi nieco drożej niż porównywalnego osiągnięciami desktopa. Po drugie obszar roboczy. Często 15,4'' ze swoimi 1280 pikselami to nieco za mało na ogarnięcie całości projektu, czy pracy nad jego poszczególnymi elementami i w wielu przypadkach brak dodatkowych centymetrów ekranu może być uciążliwy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Czasy kiedy laptop był luksusem minęły. W tej chwili ceny i osiągi laptopów porównywalne są z komputerami stacjonarnymi. Bebechy te same, w zależności od Waszych potrzeb. Do wyboru do koloru, można przebierać godzinami w ofertach i wybrać taką która nam faktycznie odpowiada. Cenowo, parametrowo i wizualnie. Przede wszystkim trzeba się zastanowić jaki sprzęt potrzebujemy. Należy wiedzieć jak rozróżnić, czy upatrzony przez nas laptop będzie spełniał wymagania i na co zwrócić uwagę przy doborze komponentów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Wyświetlacz&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Trzeba tutaj zwrócić uwagę na kilka istotnych rzeczy. Przede wszystkim na jakość wyświetlania i kąt widzenia, na typ matrycy (matowa czy glossy, tutaj wedle uznania, ja preferuję tą drugą) i jej rozdzielczość (standard to 1280x800, za rozdzielczość powyżej tego standardu trzeba słono dopłacić).  Wg mnie matryca 15,4'' jest dobrym kompromisem. Oczywiście można kupic laptop z 17'' ekranem, ale trzeba się liczyć z tym że będzie on cięższy i mniej poręczny w użytkowaniu i transporcie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;karta  graficzna.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;To druga, po wyświetlaczu, rzecz w laptopie, która powoduje skok cenowy sprzętu. Przy pracy z fotoszopem, flaszem, ilustratorem czy fajerłorksem absolutnie wystarczy nam najprostsza karta wmontowana w płytę (np. Intel) bo w/w programy i tak jej do wielu rzeczy nie wykorzystują. Grafika potrzebna jest dopiero wtedy, kiedy zaczynamy się bawić w 3d studio albo Archicada, gdzie wydajność grafiki faktycznie jest istotna. Jeśli naszym celem jest webdesign a lapopa kupujemy tylko do pracy, możemy spokojnie przyoszczędzić kilka stówek na grafice i wydać je np. na RAM. Jeśli jednak potrzebna nam niezbędnie dodatkowa karta, warto zwrócić uwagę, czy posiada wyjście cyfrowe czy analogowe do zewnętrznego monitora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;RAM&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Wpakowujemy jak najwięcej się da. Z reguły możemy kupić laptopy w zestawach 2 lub 4 gb. Z początku 2 gb mogą wydawać się dość solidnym zapleczem pamięci, jednak nie raz komputer zarzynał mi się na projektach do druku. Zawsze lepiej mieć tyle ile wejdzie na płytę główną. Należy jednak pamiętać, że jeśli chcemy pracować pod XP, obsługuje on maksymalnie 3 gb ramu. Vista bez problemu łyka więcej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Procesor&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Jak najszybszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Inne&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Warto zwrócić uwagę na dodatki jakie oferują producenci laptopów. Wbrew pozorom, wbudowane wifi, kamerka z mikrofonem czy wielofunkcyjny touchpad mogą się Wam przydać częściej niż sądzicie. Przyciski multimedialne (głośniej, cisze, play, pause itd...) uważam za zbędny bajer chociaż faktycznie są poręczne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:Calibri,sans-serif;" &gt;Kubek poleca...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;...laptopy z serii Toshiba A200 lub A300. Świetny sprzęt dostępny w wielu konfiguracjach i w bardzo przystępnej cenie. Bardzo dobra jakość wyświetlacza, przyjemny w użytkowaniu, elegancki laptop do wszelkich zastosowań. Można na nim tworzyć webdesign jak również animacje w 3d studio max i renderingi w Archicadzie.  Świetnie rozwiązane usability modeli Toshiby jest dużym atutem w porównaniu z innymi komputerami przenośnymi.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Aczkolwiek jeśli się ma kasę, zawsze lepiej jest kupic MacBooka Apple :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4241324297248814661-4420842419805968127?l=kubekpiahu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/feeds/4420842419805968127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4241324297248814661&amp;postID=4420842419805968127&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/4420842419805968127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/4420842419805968127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/2008/09/czy-na-laptopie-mona-projektowa-grafik.html' title='Czy na laptopie można projektować grafikę?'/><author><name>Crafty Santiago</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06391851343487700689</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/SskT1rISgvI/AAAAAAAAAIE/Cj4Pq1Yq_5A/S220/av_sketch.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4241324297248814661.post-3588695094817332616</id><published>2008-02-09T09:07:00.000-08:00</published><updated>2008-02-11T13:06:07.175-08:00</updated><title type='text'>Abre los ojos grafiku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.tritech-computers.com/store2/images/Adobe%20Fireworks%20CS3%20v9.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.tritech-computers.com/store2/images/Adobe%20Fireworks%20CS3%20v9.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Nie wiem z czego bierze się popularność Photoshopa wśród webdesignerów i grafików jako takich. Być może dzieje się tak dlatego, że początkujący designerzy kierowani są własnie na tą aplikację jako najlepszy program do rozpoczęcia swojej przygody z grafiką webową (wymiennie z Gimpem ale ten półprodukt wolę tutaj przemilczeć). Ja w sumie do niedawna również działałem na Photoshopie święcie przekonany co do jego zalet jedynej prawdziwej aplikacji, w której można zdziałać wszystko, od projektów www, przez fotomontaże aż po malowanie i rysowanie z tabletem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Ale potem przyszło oświecenie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Mowa o aplikacji, do której dogrzebałem się poniekąd sam, bo nikt na śledzonych przeze mnie forach nie zająknął się nawet żeby o niej wspomnieć przy okazji dywagacji nad tematami typu „jaki program dla początkującego” albo „jaki soft do projektów www”. I kiedy przysiadłem do niej porządnie i przeklikałem większość opcji, aż włos mi się zjeżył na głowie że program ten jest tak bezlitośnie pomijany we wszystkich rankingach „najlepszych programów do www” proponowanych początkującym przez bardziej doświadczonych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Mowa o Adobe Fireworks CS3&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Szczerze mówiąc nie wiem jak program ten wyglądał za czasów Macromedii i jak współpracował z innym graficznym softem. Jeśli chodzi o pakiet CS3 to jest to po prostu bajka. Ale to po kolei.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Z  Fotoszopa na Fajerłorksa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Wbrew pozorom przesiadka z Photoshopa na Fireworksa nie jest procesem drastycznym i żmudnym. Generalnie mogę nawet stwierdzić że jest to czynność dość prosta i łatwa do ogarnięcia. FwCS3 posiada bowiem większość funkcji Photoshopa i to z reguły dostępnych w tym samym miejscu i niekiedy pod tymi samymi skrótami. Interfejs programu przypomina połaczenie Photoshopa z Flashem, co moim zdaniem, po przyzwyczajeniu się do niego, jest bardzo ergonomicznym rozwiązaniem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;a href="http://img145.imageshack.us/img145/8184/screenmv2.png"&gt;Obszar roboczy Fireworksa&lt;/a&gt; jest dobrze przemyślany i zorganizowany. Charakterystyczną dla pakietu CS3 jest możliwość chowania i wysuwania konkretnych palet narzędzi dodawania potrzebnych i usuwania niepotrzebnych zakładek, przez co możemy powierzchnię roboczą aplikacji dopasować maksymalnie do naszych indywidualnych potrzeb i wymagań.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Naukę Fireworksa można rozpocząć na plikach wcześniej stworzonych w PS-ie. FwCS3 importuje bowiem bez problemu pliki psd, wraz ze wszystkimi warstwami, folderami oraz nazwami warstw które nadaliśmy im jeszcze podczas pracy w Photoshopie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ol start="2"&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Przestrzeń  robocza, czyli warstwy idą do kosza.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;I to na tyle jeśli chodzi o warstwy, ponieważ praca w Fireworksie przypomina bardziej pracę w Corelu niż PS-ie co jest dla mnie osobiście bardzo dobrym rozwiązaniem. Nowe warstwy, obiekty, text itp. tworzymy tak samo jak w PS-ie natomiast poruszamy się między nimi, grupujemy je i edytujemy tak samo jak w Corelu, za pomocą klikania na obszar roboczy.  Oczywiście mamy ciągły dostęp do warstw w zakładce layers, ale szczerze mówiąc odkąd przesiadłem się na FwCS3 korzystam z niej bardzo rzadko. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Warto tutaj nadmienić o sprytnym rozwiązaniu edycji poszczególnych elementów. Za pomocą strzałki (V) z wciśniętym Altem możemy jednym kliknięciem zaznaczyć i wyedytować sobie dowolny obiekt w obszarze roboczym, nawet jeśli został on wcześniej zgrupowany.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ol start="3"&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;b&gt;Stronicowanie  projektów i eksportowanie slice'ów&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Jak wspominałem na początku, Fireworks to program wybitnie webowy, czyli zrobiony z myślą o projektach www. Tutaj zaczyna wychodzić gigantyczna przewaga tego softu nad Photoshopem w tej konkretnej dziedzinie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;To co odróżnia strony www od innych projektów to m.in. konieczność projektowania więcej niż jednego layoutu. Każda nawet najprostsza wizytówka www ma co najmniej 2-3 podstrony. Program Fireworks umożliwia nam projektowanie dowolnej liczby podstron naraz, w obrębie jednego tylko pliku! To rozwiązanie również przypomina Corelowskie stronicowanie projektów i w zasadzie niewiele się od niego różni. Głównym atutem jest to, że możemy każdą z podstron zaprojektować w dowolnej szerokości i wysokości, co nie ma wpływu na pozostałe podstrony projektu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Tak więc jednym kliknięciem przemieszczamy się pomiędzy podstronami projektu. A jak to wygląda rozmiarowo? Pliki Fireworksa jako takie również są przystosowane do potrzeb internetowych (przesyłanie w mailach, wystawianie na ftp itp.). Kilkustronicowy plik .png Fireworksa waży średnio 2 razy mniej niż plik .psd z pojedynczą stroną projektu. To naprawdę bardzo korzystny stosunek. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Jednak prawdziwym kamieniem milowym w tej aplikacji jest rozwiązanie pracy ze slice'ami. Sam mechanizm ich tworzenia jest podobny jak w PS-ie ale możemy się z nimi znacznie więcej pobawić. Przede wszystkim mamy możliwość tworzenia slice'ów prostokątnych jak i wielokątnych. Wszystkie stworzone slice'y są wrzucane automatycznie do osobnego folderu w palecie warstw, przez co nie mieszają się z właściwymi warstwami projektu. Możemy je dowolnie włączać, wyłączać i edytować. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Każdy kto pociął kiedyś projekt w PS-ie na pewno miło to wspomina. Przełączanie się na tryb s&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;ave for web&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;, zaznaczanie slice'ów, ustawianie im parametrów a potem zmienianie nazwy za pomocą menadżera plików. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Fireworks obchodzi tą żmudną trasę dając nam do dyspozycji menu kontekstowe. Jeśli chcemy wyeksportować jakiś element z naszego projektu spod zaznaczonego slice'a, po prostu klikamy prawym klawiszem myszy na &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;export selected slice.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; I to wszystko. Żadnych dodatkowych okienek i parametrów. W kilka sekund możemy wypluć z Fireworksa np. poprawione buttony do projektu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Dodatkowo dla każdej podstrony projektu możemy ustawić inne parametry zapisu plików graficznych oraz podejrzeć jak będzie wyglądał projekt po eksporcie z Fireworksa z zadanymi mu parametrami. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ol start="4"&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Pomoce  naukowe&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Twórcy programu pomyśleli również o codziennych zmaganiach grafików z prozą projektowania, czyli wkładaniem do projektów buttonów, checkboxów, comboboxów itp. Fireworks posiada dość obszerną bazę danych tych obiektów, dzięki czemu przy pomocy zasady &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;drag and drop &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;możemy do naszego projektu włożyć potrzebny nam element, dowolnie go skalować i edytować. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Poza tym dostępna jest baza obiektów dodatkowych, które od czasu do czasu mogą się przydać, zakładka styli znana również z Photoshopa i wbudowany generator &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;i&gt;Lorem Ipsum&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;ol start="5"&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;b&gt;Fireworks  a Flash&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Pisząc o Fireworksie w kontekście aplikacji webowych nie można pominąć oczywiście współpracy tego programu z Adobe Flash. A jest o czym mówić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Przede wszystkim zgodność tych dwóch programów jest praktycznie 100-procentowa. Robiąc projekt w Fw i chcąc przenieść go do Flasha, wystarczy, że po prostu zaznaczymy interesujące nas obiekty i wciśniemy ctrl+c a następnie przeniesiemy się do Flasha i wciskając ctrl+v mamy wszystko na miejscu. Flash nawet spyta nas grzecznie czy życzymy sobie spłaszczyć wszystko do bitmapy, czy też chcemy kształty wektorowe i teksty pozostawić w takim formacie w jakim są do późniejszej edycji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Poza tym Fireworks sam w sobie ma wiele mechanizmów zaimportowanych z Flasha. Możemy tworzyć w nim Symbole, Movie Clipy i grafiki flashowe, klatki animacji oraz proste sekwencje video.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Z grubsza to by było na tyle jeśli chodzi o Fireworks'a z pakietu CS3. Mam nadzieję że zainteresowałem Was tym tematem i być może z samej ciekawości będziecie chcieli ułatwić sobie życie przesiadając się na tą aplikację.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Siłą rzeczy nie opisałem absolutnie wszystkich udogodnień przy tworzeniu stron www takich jak eksport plików do Dreamweavera, Illustratora, generowanie szablonów www i możliwość dodania prostych zachowań javowych. Program oferuje naprawdę sporo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;A jego cena? Bardzo zachęcająca. 1600 pln brutto za Fireworks CS3 w wersji komercyjnej. W porównaniu do chołubionego przez wszystkich Photoshopa to praktycznie 1/2 ceny, a możliwości nieporównywalnie większe. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4241324297248814661-3588695094817332616?l=kubekpiahu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/feeds/3588695094817332616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4241324297248814661&amp;postID=3588695094817332616&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/3588695094817332616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/3588695094817332616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/2008/02/abre-los-ojos-grafiku.html' title='Abre los ojos grafiku'/><author><name>Crafty Santiago</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06391851343487700689</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/SskT1rISgvI/AAAAAAAAAIE/Cj4Pq1Yq_5A/S220/av_sketch.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4241324297248814661.post-3461730955055391349</id><published>2008-01-11T09:25:00.000-08:00</published><updated>2008-01-11T09:29:13.839-08:00</updated><title type='text'>iDENTIFY: Building Brands Through Letterheads, Logos &amp; Business Cards</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://humalibra.pl/upload/images/2374.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://humalibra.pl/upload/images/2374.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Nie lubię kupować książek w ciemno. Zwłaszcza kiedy w grę wchodzą sumy z przedziału trzycyfrowego. Niestety w branży graficznej trzeba się przyzwyczaić, że te najbardziej chodliwe i treściwe pozycje rzadko kiedy stoją na półkach księgarni czy empików. W znakomitej większości są to książki na zamówienie, dostępne tylko w sklepach online  a jedynym wyznacznikiem ich wartości merytorycznej jest kilka zeskanowanych kartek i opinie osób które tą pozycję już nabyły.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Ostatnio zaryzykowałem. Przeglądając ofertę mojej ulubionej księgarni online – humalibra.pl, poza utartymi Los Dos Tres Logos i tym podobnymi tytułami wpadła mi w oko książka Charlotte Rivers „iDENTIFY” wydawnictwa RotoVision (u nas w kraju ksiązki wydawane są pod szyldem ABE Dom Wydawniczy). &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Potrzebowałem książki – podręcznika, który potrafi przybliżyć procesy projektowania identyfikacji wizualnej na najlepszych przykładach. Nie chciałem jednak żeby była to kolejna książka – zbiór portfolio i prac innych grafików z lakonicznym opisem przypadkowo dobranych „przykładów”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Wahałem się czy zamówić tę książkę, zatem poszperałem trochę w necie i znalazłem dobre opinie oraz kilka przykładowych zagadnień wyjetych z książki w postaci &lt;a href="http://www.scribd.com/doc/186812/Identify-Building-Brands-Through-Letterhead-Logo-and-Business-Cards-by-Charlotte-Rivers"&gt;pdf-a&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;a href="http://www.scribd.com/doc/186812/Identify-Building-Brands-Through-Letterhead-Logo-and-Business-Cards-by-Charlotte-Rivers"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Po odpakowaniu przesyłki pierwsze wrażenie było bardzo dobre. Spora książka, w twardej oprawie (przypomniały mi się oldskulowe albumy ze szkolnej biblioteki z czasów starego systemu i encyklopedia PWN w solidnej twardej okładce, która zapewne stanowiła 1/3 wagi całej książki), do tego papier kredowy i ładny layout w środku. No i szczerze mówiąc na pierwszy rzut oka książka wydała mi się właśnie takim kolejnym niepotrzebnym mi zbiorem prac, za który zapłaciłem 100 złotych. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;No ale. Zacząłem czytać i muszę stwierdzić, że byłem mile zaskoczony. Po zapoznaniu się z zawartością trzeba przyznać że układ jest przemyślany. Na wstępie mamy kilka słów o tym czym tak naprawdę jest Identyfikacja Wizualna, dalej bardzo treściwe rady dotyczące zabierania się za proces projektowania, zarówno od strony relacji z klientem jak i podejścia do samego tematu grafiki. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Dalej, po obszernym wstępie do tematu przykłady prac pogrupowane tematycznie: Symbole i Logotypy, Typografia, Kolor i Faktura. Każdy kolejny rozdział opatrzony jest wstępem do tematu, dalej kilkanascie przykładów projektów z danej dziedziny opisane wg założeń przyjętych na wstępie:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;czego  oczekuje klient&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;droga  przez pomysł&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;finalne  rozwiązanie tematu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Wszystko zwięźle, konkretnie wytłumaczone na bardzo zróżnicowanych przykładach. Trzeba pamiętać że nie jest to zbiór najlepszych projektów 2007 roku i nie należy tak traktować tej książki. Przykłady rozciągają się przez naprawdę genialne rozwiązania projektowe, przez dość przeciętne kreacjie, zdaża się też kilka knotów. Jednak wszystkie projekty dobrane są pod względem świadomości twórczej autorów i tego co tak naprawdę chciał z tych projektów wydobyć sam klient.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Reasumując, bardzo polecam zakup tej książki, zwłaszcza tym, którzy zaczynają swoją przygodę z szerokimi wodami projektowania i dla których interakcja z klientem to już coś więcej niż wymiana maili. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Książkę posiadam w języku angielskim, szczerze mówiąc nie sprawdzałem czy została ona przetłumaczona na polski ani tym bardziej jaka jest ewentualna jakość tego tłumaczenia. Zakładając że nie ma dla niej polskiego przekładu, muszę uprzedzić że żeby książka przydała wam się do czegokolwiek, angielski trzeba mieć opanowany na co najmniej dobrym poziomie, bo bez tekstu, traci ona 80% wartości i staje się tylko zbiorem ciekawych obrazków.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4241324297248814661-3461730955055391349?l=kubekpiahu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/feeds/3461730955055391349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4241324297248814661&amp;postID=3461730955055391349&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/3461730955055391349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/3461730955055391349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/2008/01/identify-building-brands-through.html' title='iDENTIFY: Building Brands Through Letterheads, Logos &amp; Business Cards'/><author><name>Crafty Santiago</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06391851343487700689</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/SskT1rISgvI/AAAAAAAAAIE/Cj4Pq1Yq_5A/S220/av_sketch.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4241324297248814661.post-237894245341305440</id><published>2007-11-01T07:14:00.001-07:00</published><updated>2007-11-01T07:52:47.626-07:00</updated><title type='text'>LDZIGN</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/Rynl8XWfatI/AAAAAAAAABI/g1KGkAbRyAc/s1600-h/ldzign.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/Rynl8XWfatI/AAAAAAAAABI/g1KGkAbRyAc/s400/ldzign.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5127882475961281234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Z powodu notorycznego braku tzw „czasu wolnego” byłem zmuszony odkładać wycieczkę do Łódź Art Center na wystawę LDZIGN do ostatniego dnia jej trwania. Strasznie mnie to wkurzało, ponieważ o wystawie słyszałem i czytałem już jakoś w sierpniu i strasznie się cieszyłem, że wreszcie Łódź przestaje być pomijana przez tego typu eventy. Bo jakoś ani Fotofestiwal (coraz gorszy z roku na rok), ani Festiwal Czterech Kultur nie zaspokajały mojej potrzeby obcowania ze sztuką uzytkową i designem, których w moim pięknym mieście ostatnio jak na lekarstwo.  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tak więc w ostatniej chwili, zmordowany ciężkim dniem pracy, jeszcze cięższym plecakiem i cholernie ciężką przeprawą przez rozkopane miasto dotarłem na wystawę LDZIGN .&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Być może przez to, że był to ostatni dzień wystawy, klimat miejsca był jakiś taki senny i odrzucający już na samym wstępie. Ciemno, zimno, do tego mało rozgarnięci ludzie w bileterii (dzięki którym jestem 25 pln w plecy kupiwszy koszulkę, a i owszem XL, ale dla kobiet). Słaba informacja gdzie tak naprawdę jest ta wystawa, brak oznaczeń i jasnej sygnalizacji gdzie jest wejście, czyli elementarnych rzeczy które do odwiedzenia wystawy powinny zachęcać.  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ale jako, że była to inauguracyjna edycja tego wydarzenia i traktowana trochę offowo, postanowiłem przejść nad tymi wszystkimi mankamentami do porządku dziennego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;I pierwsza skucha. Trochę skonsternowany obrałem azymut na jedyne źródło światła wydobywające się zza szklanych drzwi. No i niby bingo, bo wchodzimy do środka, dziewczyna na bramce sprawdza czy mamy bilety. Super. Trafiliśmy. Tyle że już od razu byłem w stanie ogarnąć całe pomieszczenie i ocenić jego rozmiar na wielkość średniego sklepu z pasmanterią. Parę eksponatów rozstawionych trochę byle jak i to wszystko. Jak na każdej wystawie były rzeczy lepsze i gorsze, tyle że w tym przypadku z przewagą tych drugich. Aczkolwiek trzeba przyznać że kilka pomysłów mi się spodobało i zatrzymałem się przy nich na krótką chwilę.  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W całej sali najciekawszym i wartym wspomnienia eksponatem była zabawa formą i ruchem przedstawionych za pomocą płótna i nici, &lt;a href="http://www.lodzdesign.com/panel/galeria/c4d75cd1a445ba2b1695e0926fa9aad1.jpg"&gt;przedmioty codziennego użytku wyszyte na prześcieradłach&lt;/a&gt;, pozycje ciała w fazie REM zgrabnie przedstawione za pomocą nakładających się na siebie obrysów ciała. Niby nic takiego a jednak przykuło moją uwagę na dłużej. Reszta jakoś tak zupełnie bez emocji.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Poza tym stało kilka dziwnych rzeczy, co do których miałem wątpliwości czy są faktycznymi eksponatami czy po prostu ekipa remontowa przypadkiem zostawiła je w kącie. Pośród nich tak bardzo znielubiona przeze mnie taktyka dorabiania ideologii i kontekstu do rzeczy zupełnie nie atrakcyjnych i bezdennie nudnych. „Buty kaskadera” będące faktycznie dwoma kawałkami odlewu gipsowego czy spryskiwacz z brudną wodą to dla mnie tania podróba prac które faktycznie mimo swej prostoty i prozaiczności potrafią być ciekawe i intrygujące. Te nie były. Patrząc na to poczułem się trochę oszukany, że zapłaciłem za bilet po to żeby oglądać &lt;a href="http://www.lodzdesign.com/panel/galeria/8f1dd839cc04d527f52bea72bf43fa2f.jpg"&gt;zabrudzone opakowanie po Mr Muscle&lt;/a&gt;. Obrazu rozpaczy dopełniały pozbijane z róznych kawałków starych mebli szafki. No po prostu masakra.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Cały czas podczas oglądania tych eksponatów jedna myśli mi kołatała w głowie: „oby tu była chociażby jeszcze jedna sala”. Na szczęście dziewczyna na bramce rozwiała moje obawy i wskazała nam miejsce gdzie wchodzi się na faktyczną wystawę LDZIGN (jak się okazało to co zdążyliśmy zobaczyć było na szczęście tylko preludium).  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Nawiasem mówiąc gdyby nie pani na bramce, nigdy byśmy chyba do wejścia na wystawę nie trafili...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tutaj już znacznie lepiej. Widać że autorzy przyłożyli się do swoich prac. Pierwsza sala z wzornictwem meblowym. Kilka lepszych i gorszych projektów, ale tragedii nie było. Przeważały projekty mebli pokojowych, które w większości były na naprawdę dobrym poziomie. Przekrój stylistyki od mebli retro lat 60-tych (osobiście nie cierpię tego rodzaju projektowania), meble nowoczesne i takie zupełnie przeciętne, bez fajerwerków. Ciekawe projekty sof, &lt;a href="http://www.lodzdesign.com/panel/galeria/9df24e2b0b7799a47dc23ae6563f8a0b.jpg"&gt;klubowych foteli&lt;/a&gt;, mebli salonowych i stolików. No i dodatki, &lt;a href="http://www.lodzdesign.com/panel/galeria/d67f5d171d48b350f15125cf42804489.jpg"&gt;dywany&lt;/a&gt;, półeczki, solniczki, wazoniki, talerzyki.  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;To wszystko funkcjonowało w przestrzeni w połączeniu z architekturą, której też było naprawdę dużo, ciekawe nowoczesne projekty, wizualizacje na ścianach, rzuty kondygnacji na podłodze, brakowało mi tylko makietek. A szkoda bo zawsze lubiłem makietki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Druga sala już mniej fajna. Trochę radosnej twórczości z odzysku, czyli wisząca lampka obsadzona chlebem ryżowym, obok jakaś bliżej nie określona konstrukcja z chlebka Wasa, do tego półki zrobione ze starych snowboardów a na deser laleczka barbie w wersji sado maso przywiązana do oparcia krzesła. Pewnie miało być twórczo. Wyszło trochę tak... sam nie wiem... trochę tandetnie chyba. Ale i tutaj trafiła się rodzynka w postaci zielonego obrusu do gry w warcaby zastawiona 50-tkami wódki zamiast pionkami. Pomysł niby wtórny ale wizualnie ciekawy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;No i wreszcie trzecia sala – mauzoleum współczesnego plakatu. Projekty różne różniste. Od totalnych techno-knotów zalegających na murach i słupach w całym mieście, po naprawdę fajne projekty. Kilka prac znajomych, kilka plakatów które wcześniej zdobyły nagrody, te byly chyba najbardziej rozpoznawalne. Parę projektów przy których można było przystanąc na dłużej i popodziwiać, większość plakatów na przyzwoitym poziomie, spełniających swoją funkcję. Wrażenie fajne, spędziłem tam najwięcej czasu, jako, że to pokrewna mojej dziedzina. I w sumie szkoda mi było tylko że na tej ścianie nie wisi żaden mój plakat. Może dlatego że nigdy nie miałem na takie rzeczy czasu. Ale żal został.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;No i wsio. 5 zeta za taką wystawę to chyba dobra cena. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś ciekawszego i bardziej zajmującego uwagę. Odniosłem wrażenie że nie wszystkie zapowiadane eksponaty udało mi się zobaczyć. To że autorzy zdecydowali się na usunięcie części ekspozycji przed końcem wystawy nie świadczy dobrze ani o nich ani o organizatorze.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ale mimo tych moich narzekań muszę uznać inauguracyjną wystawę LDZIGN za udaną. Głównie ze względu na to że udało się ją zorganizować, a sporo projektów było naprawdę z najwyższej półki. Zabrakło trochę organizacji i atmosfery To ostatnie można jednak zwalić na to, że odwiedziłem wystawę w ostatni dzień, gdzieniegdzie natrafiając na pojedyncze osoby lub zblazowanych wolontariuszy pilnujących eksponatów.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Być może w przyszłym roku odbędzie się to wszystko z większą pompą i zaangażowaniem... mam nadzieję. Oby więcej takich wydarzeń w Łodzi.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;KC&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Więcej nt samej wystawy na stronie: &lt;a href="http://www.lodzdesign.com/index.php"&gt;LDZIGN&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4241324297248814661-237894245341305440?l=kubekpiahu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/feeds/237894245341305440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4241324297248814661&amp;postID=237894245341305440&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/237894245341305440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/237894245341305440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/2007/11/z-powodu-notorycznego-braku-tzw-czasu.html' title='LDZIGN'/><author><name>Crafty Santiago</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06391851343487700689</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/SskT1rISgvI/AAAAAAAAAIE/Cj4Pq1Yq_5A/S220/av_sketch.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/Rynl8XWfatI/AAAAAAAAABI/g1KGkAbRyAc/s72-c/ldzign.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4241324297248814661.post-8125378720593903948</id><published>2007-10-19T15:03:00.000-07:00</published><updated>2007-10-19T15:17:05.635-07:00</updated><title type='text'>Jak odpowiadać na ogłoszenia o pracę w internecie?</title><content type='html'>&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Ileż to razy przechodziły wam ciary po plecach, kiedy pośród natłoku nie interesujących was kompletnie wątków na forum pojawiało się ogłoszenie o zlecenie albo pracę? W sytuacji nadmiernej euforii ludzie reagują różnie. Zależy to z reguły od ich doświadczenia i umiejętności komunikacji z drugim człowiekiem, która, jak się okazuje, nie wszystkim przychodzi łatwo. Nie wiem co ma wpływ na niektóre reakcje ludzi w tematach dotyczących pracy. Brak, względnie nadmiar czasu? Pokemony? Minister edukacji narodowej który zamiast dbać o edukację naszych młodych i zdolnych pupili serwuje im mundurki? &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie dlaczego tak się dzieje. Poniżej przedstawię kilka zagadnień dotyczących odpowiadania na ogłoszenia i anonse w internecie i pierwszego kontaktu z klientem. Mam nadzieję, że niektórzy po lekturze tych kilku zdań będą mądrzejsi o wiedzę nt paru ważnych zasad leżących u podstaw amatorskiego marketingu uprawianego zza klawiatury swojego domowego komputera.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Pierwsza sprawa – &lt;b&gt;analiza ogłoszenia&lt;/b&gt;. Warto wczytać się w to jakim językiem ogłoszenie jest napisane. Czy jest to oficjalna oferta, która zawiera konkretne informacje nt zlecenia, kwotę wynagrodzenia i termin, dane kontaktowe i link do www zleceniodawcy, czy też jest to luźny anons nt bliżej nieokreslonego zlecenia, które bliżej nieokreślona osoba pragnie komuś zlecić. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Taka wstępna analiza wbrew pozorom jest bardzo ważna, ponieważ język i forma ogłoszenia świadczy w pewnym stopniu o wiarygodności klienta. Im więcej mamy wątpliwości dotyczących ogłoszenia, im więcej szczegółów nie zostało w nim dookreślonych, mamy w pełni uzasadnione prawo podejżliwie i ostrożnie podchodzić do takiego zlecenia, gdyż za niewinnym anonsem może czaić się jakiś szemrany pośrednik albo wręcz osoba która ma ochotę ukraść waszą ciężką pracę.  &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Kiedy już stwierdzicie że zlecenie jednak warte jest zachodu czeka was drugi krok, mianowicie &lt;b&gt;pierwszy kontakt z klientem&lt;/b&gt;. Bardzo często powielanym błędem jest umieszczanie w temacie pod ogłoszeniem postów typu „jestem zainteresowany. Oto mój email:..”. Tego typu działanie dyskwalifikuje was już na starcie. Dlaczego? Z dwóch powodów. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Po pierwsze, jeśli ogłoszeniodawca zagląda do założonego przez siebie tematu, widzi w was osobę, która jest na tyle leniwa, że nie chce jej się napisać maila na podany adres, tym bardziej że z reguły ogłoszeniodawca oczekuje na gotowe portfolio na swojej skrzynce mailowej. Nie dość że leń to jeszcze analfabeta który nie potrafi przeczytać i zrozumieć ogłoszenia. A co dopiero jak dojdzie do czytania umowy? &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Po drugie, z reguły firmy dają tego typu ogłoszenia na wszystkich większych i mniejszych portalach i więcej tam nie zaglądają, czekając na grad maili na swojej skrzynce. I w efekcie delikwent podający pod tematem o pracę adres swojej skrzynki na Gmail'u czeka w nieskończoność zastanawiając się dlaczego nikt do niego nie odpisał. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; &lt;b&gt;Wniosek? Czytamy uważnie treść ogłoszenia i to MY wysyłamy maila ze zgłoszeniem. Nigdy odwrotnie.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Na początku piłeczka jest po naszej stronie. Bogatsi w wiedzę nt zostawiania swojego adresu mailowego na forum &lt;b&gt;piszemy do zleceniodawcy zgłoszenie chęci pojęcia zlecenia&lt;/b&gt;. Jak się do tego zabrać?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Najważniejszą rzeczą w pierwszym kontakcie jest &lt;b&gt;rzeczowość i język korespondencji&lt;/b&gt;. Nie ważne jest czy wydaje się wam, że klient który dał ogłoszenie ma 19 czy 89 lat. Pierwszego maila zawsze piszemy oficjalnym językiem korespondencji listownej (ściąga dla leni &lt;a href="http://www.sciaga.pl/tekst/16009-17-list_oficjalny"&gt;tutaj&lt;/a&gt;), czyli żadnych skrótów, zdanie dużą literą, poprawnie gramatycznie i ortograficznie, „Pani”, „Pan”, „Państwo” dużą literą. Piszemy krótko i zwięźle, że jesteśmy zainteresowani zleceniem (najlepiej dodatkowo podać link do ogłoszenia z którego się o nim dowiedzieliśmy), oraz że czekamy na dalsze szczegóły. Ponieważ klient na pewno będzie chciał zobaczyć wasze wcześniejsze prace, nawet jeśli nie ma o tym wzmianki w ogłoszeniu, załączamy do maila portfolio wyprzedzając prośbę klienta. Punkt dla nas.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Klient może odpisać lub nie. Jeśli nie odpisze, straciliśmy 10 minut czasu na napisanie maila i szukamy sobie następnych ogłoszeń. Jeśli zaś otrzymamy odpowiedź analizujemy jej treść i to czy nam się opłaca podjąć zlecenie (często zdarza się tak że zlecenia okazują się konkursami albo po prostu proponowane warunki współpracy są dla nas nieatrakcyjne). &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; W przypadku podjęcia zlecenia przygotowujemy się do wyceny.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Trzeba tu zaznaczyć, że &lt;b&gt;nigdy ale to przenigdy nie podajemy ceny za zlecenie bez zaznajomienia się z briefem i specyfikacją projektu&lt;/b&gt;. Strzelać w ciemno nie ma co, bo w najlepszym przypadku odstraszymy klienta zbyt wysoką ceną za projekt wizytówki, albo weźmiemy na swoje barki projekt identyfikacji wizualnej firmy za 200 pln. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Poważni i normalni klienci w odpowiedzi na zgłoszenie grafika wysyłają od razu krótkiego briefa nt tego czego będą od zleceniobiorcy wymagać. Jeśli nie otrzymamy takiego streszczenia projektu (brief) od razu, należy wyraźnie o nie poprosić.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Dobrą radą dla początkujących grafików jest &lt;b&gt;nie podejmować zleceń o których nie ma się zielonego pojęcia&lt;/b&gt;, jak np. projektowanie dla druku offsetowego. Z reguły młodzi graficy podchodzą do tego luźno na zasadzie „jakoś to będzie, sobie doczytam”, a później jest płacz, bo okazuje się że podpisana umowa zmusza nieszczęsnego młodocianego grafika do bulenia z własnej kieszeni za zrąbany wydruk. Ból żal i płacz, nie mówiąc już o tym ze klient do was już nigdy nie wróci.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Jeśli czegoś nie wiecie lub też nie rozumiecie, nie wstydzić się pytać o radę starszych doświadczeniem i wiedzą. Jeśli opiszecie swój problem dokładnie i zaznaczycie że od tego zależy podjęcie się zlecenia lub nie, gwarantuję że otrzymacie satysfakcjonującą i treściwą odpowiedź. W najgorszym razie będzie to stwierdzenie „odpuść sobie”. Ale i takie rady czasem warto przyjąć z pokorą.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Tak więc dysponując już briefem możemy dokonać wyceny. Można obliczyć ryczałtową cenę za projekt lub po prostu policzyć szacunkowo ilość godzin pracy. To jak wycenicie swoją pracę zależy od was. Z reguly warto podać cenę o 20-30% wyższą od zakładanej żeby mieć ewentualnie z czego schodzić podczas negocjacji i nie być stratnym. W najlepszym przypadku dostaniecie za projekt więcej niż szacowaliście.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Przy wycenie pojawia się problem &lt;b&gt;umowy&lt;/b&gt;. Jeżeli zleceniodawca chce z wami podpisywać umowę, np. o dzieło, to jest to najlepszy wariant współpracy, bo istnieje pisemna gwarancja na to, że za wykonaną pracę dostaniecie zapłatę. Często jednak zdarza się tak, że poszukujący grafika przez sieć zleceniodawcy stawiają na niskie koszty i wolą zrobić całość „nieoficjalnie”, bez umowy. Wtedy trzeba uważać na każdym kroku. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Najlepiej wziąć zaliczkę na poczet projektu. Pracodawca ma wtedy motyw współpracy z osobą, w którą zainwestował a wy macie jako taką pewność że gość jest wypłacalny. Jak ognia należy unikać umów na gębę, które w efekcie zmuszą was do niekiedy wielotygodniowej pracy za darmo, żeby na koniec dowiedzieć się że wasz projekt został przez kogoś wykorzystany a wy nie zobaczyliście nawet złotówki. Trzeba też zaznaczyć, że nigdy nie przesyłamy klientowi plików źródłowych, chyba że tak traktuje podpisana umowa, ewentualnie pieniądze za zatwierdzony projekt zostały już zaksięgowane na waszym koncie. Pliki źródłowe to całe wasze bogactwo i cały oręż jaki macie w walce z nieuczciwymi klientami, którzy zdarzają się niestety często.&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; &lt;b&gt;Inną rzeczą której należy się wystrzegać są obietnice profitów&lt;/b&gt;. Ileż to razy słyszałem teksty o długotrwałej współpracy, wielu zleceniach w przyszłości albo obietnic premii i innych bonusów. Dziwnym trafem wspólnym mianownikiem było wykonanie pierwszego projektu po zaniżonej cenie, niekiedy za darmo. Czyste bałamucenie niedoświadczonych dzieciaków których łatwo okraść z ich pomysłów.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Zapamiętajcie sobie. &lt;b&gt;Rabaty dajemy stałym i sprawdzonym klientom, nie firmom niewiadomo skąd&lt;/b&gt;, które roztaczają przed nami perspektywę współpracy mlekiem i miodem płynącej. Tego typu klientów należy się wystrzegać, bo z reguły znajdują oni w końcu jakiegoś leszcza który zrobi za 100 złotych to samo co wy oferowaliście im za 500. Strata czasu i nerwów.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; No i ostatnia rzecz. &lt;b&gt;Zostawiać po sobie jak najlepsze wrażenie&lt;/b&gt;. Nawet jeśli klient był upierdliwy i momentami wkurzający, nie możecie sobie pozwolić na okazanie własnej irytacji i braku sympatii. Kasa piechotą nie chodzi, a klient, choćby najgorszy, tą kasę ma. Do samego końca należy trzymać fason, chyba że pała została ewidentnie przegięta i macie podstawy do stwierdzenia że ktoś was wykorzystuje. Jeśli tak się nie dzieje a klient jest jedynie wkurzający, starajmy się zostawić po sobie w jego pamięci jakiś pozytywny ślad. Może wróci z następnym zleceniem?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;KC&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4241324297248814661-8125378720593903948?l=kubekpiahu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/feeds/8125378720593903948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4241324297248814661&amp;postID=8125378720593903948&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/8125378720593903948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/8125378720593903948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/2007/10/jak-odpowiada-na-ogoszenia-o-prac-w.html' title='Jak odpowiadać na ogłoszenia o pracę w internecie?'/><author><name>Crafty Santiago</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06391851343487700689</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/SskT1rISgvI/AAAAAAAAAIE/Cj4Pq1Yq_5A/S220/av_sketch.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4241324297248814661.post-9016201845189214559</id><published>2007-10-18T14:34:00.000-07:00</published><updated>2007-10-18T14:51:47.540-07:00</updated><title type='text'>Moja pierwsza praca online czyli jak napisać dobre ogłoszenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://66.197.210.102/%7Ewitchcra/blogpics/Thing/noob.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://66.197.210.102/%7Ewitchcra/blogpics/Thing/noob.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Na wstępie chciałbym zaznaczyć że poniższy tekst skierowany jest głównie do młodych orłów po raz pierwszy próbujących swoich sił na polu tzw „grafiki komputerowej”. Nie oznacza to jednak, że poniższych rad nie można zastosować przy poszukiwaniu jakichkolwiek innych zleceń dostępnych w internecie. Być może osoby, które mają już jakieś doświadczenie w pracy z klientem również znajdą w moim krótkim wywodzie kilka cennych uwag.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;Poniżej opiszę proceder, który można zaobserwować na różnych forach dla freelancerów, portalach społecznościowych, vortalach itp., a mianowicie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;promowanie własnych usług i zdolności.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Najważniejszą rzeczą jest świadomość tego, że jeśli pokazujemy się na tego typu portalu/forum, jesteśmy tylko jedną z wielu osób, które w mniejszym lub większym stopniu znają się na rzeczy (w tym konkretnym przypadku jest to szeroko pojęta grafika).  Należy zrozumieć, że na rynku panuje ogromna konkurencja i pracodawcy bardzo rzadko poświęcają czas na wyłapywanie ludzi, którzy akurat zdecydowali się dać ogłoszenie o tym że chętnie wykonają jakąś tam pracę. Z reguły to właśnie zleceniodawcy ogłaszając chęć podjęcia współpracy czekają na odzew ze strony grafików w postaci portfolio i konkretnych ofert na swojej skrzynce mailowej.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Ale załóżmy na chwilę że to pracodawca szuka ludzi do których mógłby się zgłosić ze swoim dużym bądź małym zleceniem. Czego taki pracodawca szuka i na czym zawiesi oko?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Na pewno nie będzie to krótki anons w formie „podejmę się zrobienia rysunków” tak często spotykanej przeze mnie na różnych forach graficznych. Nie dość, że tak lakoniczne i bezosobowe stwierdzenie jest mało atrakcyjne dla odbiorcy, to przede wszystkim brakuje w nim absolutnie podstawowych rzeczy takich jak chociażby link do portfolio czy kontaktu mailowego. Wydawałoby się rzecz oczywista i podstawowa w ogłoszeniu. Ale jak widać nie dla wszystkich.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Jak zatem należy napisać ogłoszenie, aby było atrakcyjne i zachęcające?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Przede wszystkim trzeba jak najdokładniej opisać zakres wykonywanych usług. Jeśli jest to rysunek, napisać czy wykonujemy go ołówkiem, pisakiem, markerem czy piórkiem. Jeśli to grafika www, opisać czy poruszamy się w programie Gimp, Photoshop, Flash czy też może we wszystkich na raz. Podać jak najwięcej informacji o swoich kompetencjach i umiejętnościach. Należy jednak uważać, żeby lista opanowanych programów/narzędzi/mediów nie przerodziła się z czasem w krótkie opowiadanie o życiu i marzeniach ogłoszeniodawcy. Nie o to chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; &lt;b&gt;Podsumowując, jak najwięcej informacji nt swoich kompetencji i umiejętności w jak najbardziej zwięzłej i treściwej formie.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Drugą rzeczą są dane kontaktowe. Należy ja podać od razu w treści ogłoszenia. Bez żadnych odnośników do galerii, kolejnych podstron, profili użytkownika i tym podobnych irytujących rzeczy. Dane kontaktowe najlepiej umieścić na końcu ogłoszenia, widoczne i wydzielone od treści.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Rodzaj danych jakie umieszczamy w kontakcie jest właściwie dowolny. Z reguły jest to mail, często numer gadu-gadu bądź skype. Należy jednak pamiętać, żeby nie przesadzić ze szczegółowością danych. Nie wskazane jest podawać w tego typu ogłoszeniach (zwłaszcza na forach) prywatnych numerów telefonów, adresu czy innych danych osobowych. Będzie na to czas później, w prywatnej korespondencji/rozmowie ze zleceniodawcą.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Innymi słowy, &lt;b&gt;podawać należy w ogłoszeniu bezpośrednie dane kontaktowe, dzięki którym zainteresowani zleceniodawcy będą mogli się z wami skontaktować.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; No i trzecia najważniejsza rzecz. Poparcie waszych słów w postaci portfolio. Początkujący graficy muszą liczyć się z tym, że bez wykonanych co najmniej kilku projektów, mają niezwykle małe szanse na znalezienie jakiegokolwiek zlecenia. Jak temu zaradzić? Najlepiej jest przygotować się do tego robiąc projekty treningowe. Należy przy tym raczej unikać wykorzystywania znanych marek i firm (np. średnim pomysłem jest robić design strony www sygnując go logiem Coca Coli albo ulotkę dla firmy Dell) ponieważ wprowadzić to może niepotrzebne zamieszanie. Najlepiej projektować logo, strony www, projekty dtp dla całkowicie wymyślonych firm. Pozwoli wam to zbudować pierwsze prowizoryczne portfolio na bazie którego klient będziem mógł określić czy wasze umiejętności są w stanie zaspokoić jego potrzeby.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt; Portfolio najlepiej zaprezentować w formie linków do autorskiej strony, ale często z braku umiejętności/czasu/pieniędzy początkujący grafik musi zadowolić się np. galerią www albo gołymi grafikami umieszczonymi na darmowych serwerach. Należy jednak pamiętać, że nawet zwykły jpg na białym tle w oknie przeglądarki lepszy jest od braku możliwości pokazania czegokolwiek.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;Podsumowując, jeśli chcemy zaproponować swoje usługi graficzne musimy mieć prace którymi możemy się pochwalić.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style=""&gt; To by było na tyle jeśli chodzi o umieszczanie własnych ogłoszeń. Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi chociażby parę osób wyciągnie za wczasu wnioski, oszczędzając sobie smutnych rozczarowań i kąśliwych komentarzy na forach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style=""&gt; W następnym artykule postaram się opisać jak należy reagować na ogłoszenia o pracy i jak na wstępie powinna wyglądać korespondencja za ogłaszającym się zleceniodawcą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family:Calibri,sans-serif;"&gt;&lt;span style=""&gt;KC &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4241324297248814661-9016201845189214559?l=kubekpiahu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/feeds/9016201845189214559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4241324297248814661&amp;postID=9016201845189214559&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/9016201845189214559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4241324297248814661/posts/default/9016201845189214559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kubekpiahu.blogspot.com/2007/10/moja-pierwsza-praca-online-czyli-jak.html' title='Moja pierwsza praca online czyli jak napisać dobre ogłoszenie'/><author><name>Crafty Santiago</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06391851343487700689</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_gnxnSiKV7vc/SskT1rISgvI/AAAAAAAAAIE/Cj4Pq1Yq_5A/S220/av_sketch.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
